Blog > Komentarze do wpisu
Myśli przy sobocie chorującej

W szkole średniej na religii (nie byłam na tyle zbuntowana, by na nią nie chodzić) pan ksiądz miał z nami razu pewnego pogawędkę o tym, czym jest dla nas związek (dla większości z nas było to czysto hipotetyczne pytanie), czego oczekujemy od potencjalnej partnerki czy potencjalnego partnera, jakie cechy chcemy, by miała/miał, co by było dla nas najważniejsze w takim byciu z kimś (niewątpliwie chodziło mu li i jedynie o małżeństwo). Pan ksiądz zastrzegł, że musimy to wszystko wyrazić w jednym tylko słowie.  Pierwszą myślą, jaka przyszła do mojej licealnej głowy, było poczucie bezpieczeństwa (tak, wiem, to dwa słowa). I każdy po kolei miał to następnie powiedzieć głośno całej reszcie. Siedziałam sobie grzecznie czekając, aż kolejka dojdzie do mnie ciesząc się jednocześnie, że mam gotową odpowiedź, gdy nagle usłyszałam z ust dziewczyny, w której byłam wtedy śmiertelnie zakochana, słowo: bezpieczeństwo. W mig zamiotły mną więc dwojakiego rodzaju uczucia. Raz, że mnie zamurowało, bo to był dla mnie oczywiście kolejny tego dnia ZNAK, na to, że jesteśmy sobie przeznaczone (dla ścisłości: nie byłyśmy), a dwa, że zabrała mi mój pomysł! Nie mogłam przecież powiedzieć tego samego, bo NA PEWNO pomyślałaby, że robię to specjalnie, by pokazać, jaką to mamy zgodność myśli i identyczny ogląd pewnych spraw! Cóż więc zrobiłam? Naprędce wymyśliłam inną rzecz do powiedzenia na głos. Najśmieszniejsze jest to, że za cholerę nie pamiętam, jaką alternatywę wtedy wybrałam. Śmieszne.

Czyżby?

Mówię o tym, bo ostatnio myślałam sobie trochę o bezpieczeństwie, jakie daje bycie z kimś. O tym, że łatwiej się z kimś żyje. Można sobie wynająć coś swojego bez konieczności gnieżdżenia się we współwynajmowanych mieszkaniach (nawet jeśli są to całkiem miłe gniazda, a ptaki w nich przebywające podobne Tobie), można sobie wziąć z kimś kredyt na coś miłego, można trochę zdjąć z siebie ciężar zamartwiania się problemami, bo przecież jest ta druga osoba, która też się trochę pomartwi i może nawet zadziała i problem rozwiąże za Ciebie. Same plusy, nieprawdaż?

Mówię też o tym dlatego, że przerażają mnie ludzie, którzy z tego mojego licealnego poczucia bezpieczeństwa uczynili niejako kanwę swoich związków.

Mówię o tym również dlatego, że sama tak kiedyś robiłam. I sama się sobą przeraziłam.

Zatem: nie, wcale nie śmieszne.

Baluk W Chorobie, sama idzie sobie zrobić herbatę z cytryną i miodem.

sobota, 15 stycznia 2011, b.a.l.u.k

Polecane wpisy

  • 2.22

    Pomyślałam, że napiszę choć raz w tym roku. Blog umarł, to jasne, ale ja jeszcze żyję. Wprawdzie przez kilka dni tylko, ale zawsze to jakieś życie. Za 13 dni bę

  • Czas zimowy? WTF?

    Zmiana czasu jest głupia i nie wiadomo po co. Prawdę powiedziawszy do końca jej nie rozumiem, mimo iż ostatnio nawet jeden ośmioletni chłopiec ładnie mi rozryso

  • 10 powodów, dla których warto zamieszkać w Łodzi

    Znajoma, niejaka Magda Lans, jako rodowita Łodzianka na wieść o tym, że Damę Mego Serca być może wywieje do Łodzi postanowiła przygotować mi listę dziesięciu fa

Komentarze
Gość: Orso Kane, *.threembb.co.uk
2011/01/15 20:53:56
Zamieszać łyżeczką ?
Kuruj się :)
-
2011/01/16 09:28:36
Niby chcesz i potrzebujesz... A potem NIE sama sama sama... Jako człowiek doświadczony związkiem stałym, muszę stwierdzić iż poczucie bezpieczeństwa jest fajne i normalne... Tylko że jest jeszcze milion innych spraw które dają przyczynek do codziennego wk-rwu, zapewne nie pojmują ich Ci którzy żyją ze sobą na odległość w mirażach i ideałach spotykając się nawet co dzień, ale nie dzieląc codzienności. Czyli nie tylko lukru pięknych chwil ale zakalca tych gorszych albo zwykłych. Problemy i zmartwienia są takie same, czasem wspólne poczucie jakiegoś niepokoju całkowicie inne niż samotne lęki ale jednak lęki. Wiesz myślę o tym bardzo dobrze :) Dużo zdrowia.
-
2011/01/16 11:11:34
Poczucie bezpieczeństwa to jeden z tych elementów bezwzględnie wymaganych i nie mogących być warunkiem jedynym. Poczucie bezpieczeństwa to przekonanie, że to drugie cię w konia nie robi, wprost mówiąc. Czyli jednak obejść się bez tego nie można. Ale start musi być w innym pukcie chyba. :) Zdrowiej!
-
Gość: Mgnn, *.toya.net.pl
2011/01/16 13:55:48
O rety
-
maganuna
2011/01/16 16:22:41
hmm, bo to prawda. odnośnie życia, to z S. zdecydowanie nie jesteśmy dla poczucia bezpieczeństwa, o nie, ale pewnie jest to jedna ze składowych związku. chociaż jakoś jak myślę, to poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie czymś abstrakcyjnym.
co do komentarza zigzac: to się raczej nazywa zaufanie:)
-
maganuna
2011/01/16 16:23:12
borze, zaczęłam myśleć i właściwie nie wiem, co tpo jest poczucie bezpieczenstwa.
-
2011/01/16 17:16:40
nie przemęczaj się zbytnio maganunko
-
Gość: Sylwek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/16 21:21:10
poczucie bezpieczeństwa to odpowiednia ilość zer na koncie, niestety, nie ma się co łudzić, że jest inaczej.
-
maganuna
2011/01/16 23:05:02
ja się nigdy nie przemęczam. nie zostalam do tego stworzona. chyba, że samasię czymś dręczę.
-
2011/01/16 23:17:40
Koffin, nie mów proszę tak, jak gdybym nie wiedziała, co to znaczy "stały związek nie na odległość", bo wiem.
-
2011/01/17 00:11:18
pieniądze jako wyznacznik poczucia bezpieczeństwa? zależy o jakim poczuciu mówimy. poza tym to jeśli już lepsze są inwestycje długoterminowe, hipoteki, majątek nieruchomy oraz dzieła sztuki.

dziad mojego męża pluł sobie do końca życia w brodę, że wczasując w krynicy nie kupił za grosze kilku malowideł Nikifora. dzięki temu mąż mój byłby dziś milionerem... ach bosh...
-
Gość: Sylwek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/17 00:20:55
Nie wiedziałem, że "pieniądze" to synonim "gotówki". Człowiek się ciaglenowych rzeczy uczy...
-
2011/01/17 00:46:02
W sumie, Sylwku, napisałeś "ilość zer na koncie", a ani dzieła sztuki ani majątek nieruchomy nimi jednak nie są. Pozdro.
-
Gość: Sylwek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/17 01:08:25
Widocznie rzeczywiście na precyzji wysławiania mi zbywa.

Uzupełniam więc naprędce: poczucie bezpieczeństwa w dużej mierze zależy od materialnej stabilności, ponieważ wielkiego ducha trzeba mieć, by być niezależnym od tak zwanych "światowych rzeczy" (tj. na przykład opłaty za stomatologa czy łapówki w urzędzie), większość ludzi to jednak duchowa nędza, i inaczej jak kasą (w tej czy innej formie) tej nędzy sztukować się nie da.

Oczywiście, "bezpieczeństwu" nadawać można inne znaczenia - na przykład, myląc je z zaufaniem, ale cóż nam po zaufaniu do innych, skoro sobie często ufać nie możemy?
-
Gość: Sylwek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/17 01:09:21
A w ogóle, to zarówno dzieło sztuki jak i majątek ruchomy jest zazwyczaj łatwo przeliczalne na ilość zer na koncie.
-
2011/01/17 01:29:15
To prawda. Nawet wolałabym mieć mieszkanie niż jego pieniężny ekwiwalent. Choć pisząc to zdałam sobie sprawę, że w sumie to niekoniecznie :)
-
2011/01/17 10:44:32
Myślę że człowiek dojrzały i świadomy potrafi sobie ufać. Zaufanie do innych ludzi, no cóż nie jest wymagane do szczęścia, choć sympatyczne.
Ale jeśli na pewnym etapie życia, nie potrafimy sobie samym ufać to znaczy że gdzieś tracimy kontrolę, jak zasypiający kierowcy na autostradzie. Wtedy dobrze się zastanowić nad sobą, albo skorzystać z pomocy terapeuty.
-
2011/01/17 11:35:59
A ja sobie myślę, że to piękne słowa są i owszem, ale często nie jesteś w stanie przewidzieć, jak zachowasz się w danej sytuacji, jaką decyzję podejmiesz, co wybierzesz, kogo skrzywdzisz bądź nie, bo na to wpływa cholernie dużo czynników, a nie tylko fakt, że zakładasz, iż ufasz sobie samemu.
Pan Golding to m.in. całkiem dobrze pokazał w "Lord of the Flies", mimo że to o chłopcach było.
-
Gość: Sylwek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/17 19:36:44
tak, potrzeba nam w trudnych momentach psychoANALityka, od razu stawia do pionu
-
2011/01/18 11:48:42
Słodko, zaraz się zaczną kłócić, cioty przegięte :)
-
Gość: marinna, *.ssp.dialog.net.pl
2011/01/18 13:17:38
Poczucie bezpieczeństwa to zaufanie do siebie i partnera na przyzwoitym poziomie :) stabilnym dłużej.
-
2011/01/18 15:20:15
psychANALityka też potrzeba :)
no chyba że ktoś ma jakieś fobie..., a zresztą nie samym chlebem (w tym przypadku może to złe porównanie) człowiek żyje i nie wszystkie potrzeby nim wykarmimy.
-
maganuna
2011/01/20 09:17:43
hahahahahahahahaha
-
Gość: www.zakochanawniej.bloog.pl, *.dynamic.chello.pl
2011/01/24 22:23:47
ciekawy blog, pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrówka!