RSS
poniedziałek, 17 grudnia 2012
2.22

Pomyślałam, że napiszę choć raz w tym roku. Blog umarł, to jasne, ale ja jeszcze żyję. Wprawdzie przez kilka dni tylko, ale zawsze to jakieś życie. Za 13 dni będę miała 30 lat i nawet nie potrafię wybrać daty przyjęcia urodzinowego, które sobie wymyśliłam, że zrobię, Bo czemu nie? Mam dwie prawdy życiowe o sobie na chwilę obecną, niedzielną, nocną:

Pierwsza prawda: nigdy w życiu nie urządziłam swoich urodzin.

Druga prawda: nigdy w życiu nie miałam własnego komputera.

Druga prawda życiowa nijak ma się do pierwszej, ale tak mi się skojarzyły rzeczy, których "nigdy". Jest wiele takich rzeczy, natomiast żadna z nich nie jest tak bardzo mało prawdopodobna jak te powyższe.

Chcę więc zatem zrobić swoje urodziny, żeby ludzie przynieśli mi prezenty, to jasne. Zrobiłam już nawet listę takich prezentów (jest na niej na razie 19 pozycji), ale przecież jeszcze jej nie udostępnię, skoro nawet nie wyznaczyłam daty imprezy, co nie? A może udostępnić?

Lubiłam kiedyś to pisanie strasznie, a teraz wydaje mi się ono strasznie mało ważne i głupie.

Cóż interesującego jest w tym, że wyrżnęłam sobie nożyczkami z niebieską rączką IKEA znaczną część grzywki i wyglądam głupio?

Albo w tym, że byłam dziś na koncercie chóru gospel, który śpiewał o lordzie, o tym, że jesus loves you, że another chance i że mi się to bardzo podobało i nawet sobie nóżką tupałam potajemnie?

I że założyłam sobie konto na Twitterze i że mnie to w ogóle nie jara?

I że mój były szef robi mnie na kasę i nie mam za co naprawić swojego samochodu, któremu zepsuło się kolejno:

- OC

- przegląd

- sworznie wahaczy/(a?)

- silnik krokowy

- 2 opony zimowe

- hamulec ręczny

- nawiew na szybę

- listwa na drzwiach

oraz pewnie kilka innych mniejszych bądź większych drobiazgów.

Powiedziałabym Wam, co wymyśliłam różnym ludziom jako prezenty pod choinkę, ale przecież nie powiem.

Przyszła zima i znowu mam ochotę zamieszkać na dalekiej północy, chodzić w śniegowcach po śniegu, siedzieć nago w saunie, jeść mięso z reniferów, słuchać koncertów lokalnych grup w świetlicy wiejskiej, wyglądać przez okno na wielkie, białe połacie i siedzieć po cichu przy ogniu pijąc dużo grzanego wina.

Tymczasem wokół blokowisko na Piątkowie oraz kupy, które wyszły spod roztopionego śniegu. I ta głupia piosenka, która jest taka smutna i taka ładna (tak, wiem, to taaaakie tandetne).

02:22, b.a.l.u.k
Link Komentarze (13) »