RSS
sobota, 25 kwietnia 2009
Lejdis

W ramach żałoby i słomianowdowieństwa oraz bolącego brzucha z okazji obfitych krwawień miesiączkowych piątkowy wieczór spędzam sama ze sobą. O przepraszam, jest ze mną jeszcze piwo wcale nie gorzkie oraz paczka czipsów z biedronki. W ramach tegoż wieczoru jakże spokojnego postanowiłam obejrzeć sobie film jak w tytule i wiem, że to żadne Bergmany czy inne Kieślowskie, ale co ja się tam będę tłumaczyć. Jak kiedyś Ana mi powiedziała, że się cholernie na tym filmie uśmiała to spojrzałam na nią dziwnie i pomyślałam równie źle, a się okazuje, że niesłusznie, bo i może nie rozśmieszył mnie do rozpuku (co to jest w ogóle rozpuk?), ale łzę uroniłam ze wzruszenia. Bo ja się okropnie na filmach wzruszam i beczę czasem też, ale najlepiej mi to wychodzi, gdy nikt nie patrzy i nie słyszy. W filmie tym panie mówią często "kurwa" i "spierdalaj" i to mi się akurat podoba. Jako że również strasznie dużo palą wyjęłam po wszystkim jednego elema z paczki, co ją mam jedną na miesiąc i rozmyślając o życiu zapaliłam na parapecie. I to głupie jest, bo od tego sporadycznego palenia mam potem cerę nastolatki dojrzewającej, ale lubię rozmyślać, a przy papierosie to już najbardziej. Nie mam termoforu (to znaczy mam jeden uwspólniony, ale jest na wyjeździe w hiszpańskich krajach aktualnie), a tabletki mi jakoś na brzuch nie pomogły, więc zagotowałam sobie wody w czajniku, wlałam do butelki po passata di pomodoro i sobie tą butelką po nim kulam i przekonuję, że nie warto boleć, że lepiej jest nieboleć, bo jak boli to się odechciewa.

Głębszych przemyśleń dziś nie posiadam.

00:28, b.a.l.u.k
Link Komentarze (27) »
piątek, 17 kwietnia 2009
Pocztówki z Trzmiela

Wybaczcie, że tak dużo, ale naprawdę nie mogłam się zdecydować. To z okazji powrotu do dzieciństwa. Właśnie tam się szwędałam małym baluczkiem będąc. Wszelkie rysy, paprochy, kreski oraz kropki wynikiem metody analogowej a nie cyfrowej. Ale to urok ma swój przecież.

Baluk W Wodzie (bez noża wprawdzie)

Kamperki

Cmentarz dla nieżywych Żydów

Zebra na drodze

Wdzianko

I do Trzmiela dojeżdżał kiedyś pociąg...

03.33 to dobra godzina, żeby zakończyć.

03:33, b.a.l.u.k
Link Komentarze (9) »
niedziela, 12 kwietnia 2009
Trzmiel

W Małym Miasteczku nikt już mnie nie poznaje. Znajomi mojego rodzeństwa dziwią się, że istnieje jeszcze jakaś dodatkowa siostra. Fisz się śmieje, że owszem, ale wychowała się w piwnicy i dlatego nikt jej nie widywał. Chyba jednak mnie to nie bawi, bo rzeczy, które działy się ostatnimi czasy w różnych piwnicach są mało śmieszne.

Od dawna wracając do domu czuję rodzaj podekscytowania. Lubię jak powrót odbywa się powoli, nieśpiesznie. Pociąg może mieć spóźnienie, autobus może nie przyjechać, samochód może mieć liczne przystanki po drodze. A potem zawód. Bo zawsze jest inaczej niż sobie wyobrażałam. Gorzej.

Dzwonek do drzwi. Otwieram a tam dryblas wyższy ode mnie, który ostatnim razem był małym szczunem ze smarkami pod nosem. I pamiętam jak śmiał się ze mnie, że mam klamerki na zębach.

Dawno już nie należę do Małego Miasteczka.

 

22:36, b.a.l.u.k
Link Komentarze (24) »
wtorek, 07 kwietnia 2009
Próba (mikrofonu)

No dobra. Może średnio się nadaję do występów publicznych, ale zrobiłam to. Mówiłam do ludzi, a było ich więcej niż troje. Nawet miałam mikrofon. Głos drżał, w gardle sucho było, lewa noga cośkolwiek dziwnie zaczęła się kolebotać, ale przeżyłam to i jestem Balukiem bogatszym o nowe doświadczenie. W nagrodę wypiłam ponad litr piwa i jestem nieco upita. Konkluzja i tak jest taka, że wolę sobie po cichu dłubać.

Jutro na kilka godzin wyłączają mi wodę, bo będą reperować rury. Pójdę się więc umyć jeżeli pozwolicie.

03:13, b.a.l.u.k
Link Komentarze (17) »