RSS
środa, 27 kwietnia 2011
Super Baluk versus ... (no właśnie, co?)

Gdyby istniał jeszcze ktokolwiek nie wiedzący, jakże też Baluk wygląda na żywo, poniżej zamieszczam swoją podobiznę, która wyszła spod pióra (długopisu?) niejakiej Masakrycznej Biczy. Występuję tu oczywiście w roli superbohaterki.

Przy okazji wpadłam na pomysł konkursu. Należy odpowiedzieć, czymże też się postać na obrazku (czyli ja, co nie?) hołubi? Cóż poległo u jej stóp? Przed czym uratowała Wszechświat oraz Damę Swego Serca?

Nagrodą może być zobaczenie tego dzieła w oryginale. Na przykład.

P.S. A niech mnie (przedmiot zagadki kopnie), zapomniałam zapytać, czy mogę upubliczniać.

14:26, b.a.l.u.k
Link Komentarze (22) »
środa, 20 kwietnia 2011
Scenka rodzajowa

Baluk dzieli się z Aną wspaniałym pomysłem, by posprzedawać trochę niepotrzebnych mu rzeczy na Allegrze i tym samym się nieco wzbogacić. Entuzjastyczny nastrój popsuło stwierdzenie Any:

- Sprzedać? Przecież Ty nic nie masz!

Zajebiście, kurwa.

01:43, b.a.l.u.k
Link Komentarze (6) »
sobota, 02 kwietnia 2011
Hetero Lans

Dostałam błogosławieństwo Any, idąc zatem za ciosem...

Co robi Heterzyca, szykując się na randkę?

  • pyta o rady tyczące się ubioru swoją przyjaciółkę lesbijkę (coming out już tu był, co nie?), której szczytem kobiecości jest założenie (czasem) obcisłych dżinsów i która już komunijne kolczyki odrzuciła w ciemny kąt
  • nakłada na noc dużo kremu na ręce mówiąc, że pójdzie spać w rękawiczkach i jak wstanie, to będzie miała miękkie dłonie
  • to samo robi ze stopami, tyle że na nie zakłada skarpetki
  • kupuje sobie nowe rurki (inaczej nie zrobiłaby tego pewnie do jesieni)
  • kupuje sobie baleriny za 30 zeta, które pewnie nie przetrwają podróży
  • pożycza od młodszych sióstr całą masę bluzek, kurtek oraz torebuń, rzuca wszystko na kanapę w kuchni i przymierza
  • reguluje sobie brwi, czego robić nienawidzi
  • planuje wstać bladym świtem (gdzieś koło czwartej nad ranem), by zrobić się na bóstwo przed pociągiem, który ją powiezie 400 km
  • pali fajkę za fajką, bo przecież "jutro nie będzie mogła, bo on nie pali!"
  • je kanapki z szynką tuż przed snem (nie, to nie pasuje)
  • idzie do fryzjera, mimo że gdyby nie randka, dalej chowałaby odrosty pod brązową czapką
  • umawia się z psiapsiółkami, że te będą dzwonić o Godzinie Zero, żeby tamten wiedział, że jest ktoś, kto ma ją na oku i "żeby sobie nie myślał"
  • planuje odbierać ewentualne telefony w jego towarzystwie słowami "cześć kochanie", po drugiej stronie będą padać pytania typu "wygląda na psychopatę?", a ona ma odpowiadać tylko "tak" lub "nie", żeby nie wzbudzać podejrzeń
  • myśli o pójściu do kosmetyczki na manikjur, ale po namyśle stwierdza jednak, że to byłaby przesada i że "ile ona do cholery ma niego wydać?"
  • planuje, gdy całość okaże się niewypałem, zacząć kląć jak szewc, czego on ponoć bardzo nie lubi, twierdząc, że "prawdziwe kobiety tego nie robią"

A potem idzie spać na cztery godziny i myśli, że makijaż zasłoni podkrążone oczy :)

Ana, powodzenia, tak czy inaczej!

00:24, b.a.l.u.k
Link Komentarze (5) »
piątek, 01 kwietnia 2011
Depesza Modna

No dobra. Statystyki mi padają, więc coś napiszę.

Po pierwsze, walentynki trwają w tym roku wybitnie długo, co zresztą jest łatwe do zauważenia, gdy się spojrzy na czas, jaki dzieli poprzedni wpis od tegoż, ale wiem, to mnie w żaden sposób nie usprawiedliwa.

Zarzucono mi sarkazm w ostatnim komentarzu, więc postanowiłam być miła (choć mam nieodpartą ochotę potraktować to jak komplement, którym przecie to stwierdzenie niewątpliwie było, a poza tym, heloł, ja - sarkastyczna?).

Co nowego?

Ci, którzy śledzą Baluka na fejsbuku wiedzą na przykład, że podążył krok dalej w stronę stawania się kobietą i kupił sobie tusz do rzęs. Pono ładnie. Czy naprawdę jest wodoodporny okaże się, jak mnie spotka ulewa albo coś przykrego, przez co będę zmuszona się poryczeć. Wolę oczywiście ulewę.

Na zdrowiu nie podupadłam ja, ino ta, co siedziała w ostatnim wpisie pod trzepakiem (widocznie za długo wtedy siedziała, nie wiem). Ja za to stałam się Nie Wiadomo Kim na ostrym dyżurze, co mnie nieco wkurwiło i spowodowało, iż zostałam trzepnięta w udo tuż przed tym, jak powiedziałam coś Pani Doktor Na Służbie, a trzepnięta zostałam, żeby rzekomo nie pogarszać sytuacji. Ja nie z tych, co piszą elaboraty na temat tego, jak to w tym kraju jest chujowo i źle, tym bardziej nie promuję w tym miejscu swego jakże rozwiązłego trybu życia i nie wołam o tolerancję dla niego, ale cała akcja mnie wnerwiła nieco. Ot, dziwnie było znaleźć się w sytuacji, o której przy okazji każdego nawoływania o tzw. związki parterskie się mówi. Co Cię nie zabiję to Cię podkurwi. Tyle.

Poza tym Ana jedzie jutro na randkę do Krakowa (przypominam, że donoszę z Poznania) i, stawszy się jej personalną trans-dresserką, pójdę spać spokojna, bo mam przynajmniej pewność, że jak nic z tego nie wyjdzie, to nie dlatego, że Ana nie wyglądała zajebiście, tylko co najwyżej dlatego, że facet okazał się ślepym kretynem, czego oczywiście ani sobie ani jej nie życzę. Ana, w najgorszym wypadku zwiedzisz sobie miasto, a nowa fryzura prosto od fryzjera Ci przecież i tak zostanie!

Jeśli by to kogo zainteresowało, to stałam się ponownie studentką V roku, mam zatem kilkadziesiąt dni (to brzmi bardziej tragicznie niż "dwa miesiące") na obronę czegoś, co nawet nie zaistaniało jeszcze w mojej głowie. Oczywiście napisawszy to zaraz tego pożałowałam, bo to znaczy, że teraz Wiecie i Będzieci Co Jakiś Czas Pytać. Proszę, nie pytajcie, bo i tak nic nie powiem. Ale mam to przynajmniej na piśmie i może mnie to do czegoś zmobilizuje, choć szczerze wątpię.

Całkiem podoba mi się ten wpis, powinnam pisać częściej.

22:46, b.a.l.u.k
Link Komentarze (14) »