RSS
piątek, 14 maja 2010
Ciąg dalszy nastąpił

Kusił mnie długi (pewnie byłby też przynudnawy) wpis wybebeszający minione pięć miesięcy, ale oparłam mu się. Bo może i wiele się w moim życiu przez ten czas zmieniło, ale że pisanie tutaj nigdy nie było dla mnie żadną formą autoterapii, poprzestańmy na tym, co miłe, lekkie i przyjemne. Bebechy i tak dotarły do wszystkich zainteresowanych, reszta niech się cieszy, że wróciłam.

Zatem najpierw była podróż z kotem samolotem (Macza podbiła serca współpasażerów oraz pań stjułardes i miałknęła może ze dwa razy). Potem barłożenie pod kaloryferem u Natalii i jej żony przyodziane w niezastąpiony sweter w paski (zwany lemurem). Następnie w tempie dość ekspresowym (drugie oglądane mieszkanie) wynajęłam sobie kąt do życia. W tym kącie zaczęłam się urządzać (i do tej pory nie skończyłam) zauważając jednocześnie, że widok z okna mnie cholernie uspokaja. Krótko po tym zostałam Panią Telefonistką, którą to byłam przez czas jakiś, by tuż przed majówką srówką stwierdzić, że zdalne instalowanie oprogramowania na kolejne dekodery oraz ustalanie list kanałów ulubionych to nie jest to, co mnie na dłuższą (czy nawet krótszą) metę zajmuje. Równolegle więc zostałam Panią Świetliczanką w miejscu, gdzie trudne dzieci z równie trudnych rodzin zimują i pisząc te słowa mam świadomość, iż jutro odbędzie się tam moja ostatnia walka z wiatrakami (zwanymi również wszakami). A w poniedziałek niechybnie zostanę Panią z Biura.

Czyż to nie fascynujące, że można życie streścić w kilku zdaniach?

Oczywiście w międzyczasie wydarzyło się milion o wiele ciekawszych rzeczy, ale o tym może kiedy indziej.

01:46, b.a.l.u.k
Link Komentarze (7) »
piątek, 07 maja 2010
It's alive!

Bo ile można nie mieć internetu?

Witam ponownie.

02:12, b.a.l.u.k
Link Komentarze (9) »