RSS
środa, 31 sierpnia 2011
10 powodów, dla których warto zamieszkać w Łodzi

Znajoma, niejaka Magda Lans, jako rodowita Łodzianka na wieść o tym, że Damę Mego Serca być może wywieje do Łodzi postanowiła przygotować mi listę dziesięciu fajnych rzeczy w tymże mieście. Przygotowała 11. Endżoj.

1. W Łodzi jest tak wiejsko, że nawet w dżinsach wyglądasz jak ikona stylu!

2. W Łodzi, nie licząc licznych dyskotek mordowni, są 3 fajne miejsca, więc gdziekolwiek nie pójdziesz - zawsze spotykasz znajomych.

3. W Łodzi panuje przekonanie, że im bardziej się napierdolisz, tym jesteś fajniejszy, więc siedząc w knajpie z lampką wina czujsz się jak byś pochodziła z wyższych sfer bogaczy, bo wszyscy chleją browary na murku przed wejściem, ewentualnie wódkę w kiblu po kryjomu.

4. W Łodzi nie dzieje sie nic interesującego jeśli chodzi o kulturę i sztukę, więc masz motywację, żeby często podróżować.

5. W Łodzi 90 % mieszkań do wynajęcia to rudery albo zapyziałe mieszkania w blokach, więc zawsze możesz coś tanio wynająć.

6. W 2009 Łódź kupiła kilka autobusów niskopodłogowych, które już tak bardzo śmierdzą, że boisz się gdziekowiek usiąść albo złapać poręczy i to Cię motywuje do dbania o kondycję fizyczną i jeżdżenia rowerem.

7. Łódź jest kolebką oryginalnych projektów i przedsięwzięć, np. likwidacji Teatru Wielkiego jako źródła niepotrzebnych kosztów. Zresztą i tak mają jedną sztukę na kilka sezonów.

8. Łódź dba o środowisko i oszczędza niepotrzebne zużytkowanie energii, np. nie są koszone trawniki, a latarnie są zapalane jak już  jest tak ciemno, że musisz sobie świecić komórką, żeby się nie potknąć o nierówny chodnik.

9. W Łodzi właściwie nie ma potrzeby świecenia sobie komórką, bo jak ją wyciągniesz po ciemku to ci ją zaraz skroją.

10. W Łodzi łatwo jest dbać o urodę, bo możesz wybierać w szerokiej ofercie solariów, salonów stylizacji "paznokcia" i lumpeksów.

11. W łodzi są podobno lekarze, którzy mogą pomóc twojej dziewczynie ;)

All rights reserved.

20:24, b.a.l.u.k
Link Komentarze (14) »
wtorek, 30 sierpnia 2011
Notting Chwil

Niniejszym znudziło mi się niepisanie, więc jestem. Tada!

Cały ten tłum Anonimowych Internautów odwiedzających jeszcze tą stronę (średnio sztuk trzy i pół dziennie) pragnę poinformować, iż niewiele się zmieniło przez ostatnie miesiące letnie (oraz wiosenne). Nie pisałam, bo w moim życiu nie działo się absolutnie nic ciekawego, a po cóż pisać o Niczem? Nie byłam nad morzem, nie mam opalonego ciała ani nowych, wakacyjnych fotek na fejsa, a nadchodzący, dwutygodniowy urlop zamierzam przeznaczyć na napisanie Magisterki, Której Przecież I Tak Nigdy Nie Napiszę, więc wiecie. A może wcale nie wiecie, nie wnikam. Wy też nie. Wnikajcie.

Lato minęło (gdybyście nie wiedzieli na Czartorię przyszła już jesień) na pracy, Niepisaniu, Niezajmowaniu Się Przyszłością, oglądaniu seriali oraz filmów, jeżdżeniu na rowerze i chronicznym niewyspaniu (tak, natłok przedrostka "nie" NIE jest przypadkowy). Ani się obejrzałam, a tu trzeba było jechać dziś rano w zielonym swetrze i żółtym szaliku do pracy w połowie drogi przeszukując kieszenie w poszukiwaniu chusteczki do nosa, której oczywiście NIE było.

Czuję się jak bohaterka "Fun Home'a", która to w nagłym przypływie zwątpienia w swoje nastoletnie umiejętności pisarskie zaczęła w swoim pamiętniczku wszędzie wciskać słowo "chyba", z tą tylko różnicą, że ja po pierwsze nadużywam słowa "nie" a nie "chyba" (choć chyba czasem też, nie?), a po drugie nigdy nie wątpiłam w swoje umiejętności pisarskie, ponieważ nigdy nie wierzyłam w ich posiadanie. No dobra, chuj z kokieterią, w zamierzchłych czasach licealnych pisałam Poezję oraz Prozę, ale na szczęście szybko przestałam, więc się nie liczy.

Mym wieczornym rozważaniom o Niczem towarzyszy również myśl, iż nieuchronnie zmierzam w kierunku zamieszkania z Dwoma Zupełnie Heteroseksualnymi Facetami (no chyba że o czymś nie wiem, Błaszczu...). Wprawdzie będzie ze mną mieszkała również Dama Mego Serca, niemniej ciekawi mnie takie natężenie testosteronu (wliczając w to oczywiście mój osobisty) w najbliższym otoczeniu, ale może wystarczy zrobić sylwestra w sierpniu i się zrównoważy?

Tak jak mówiłam na wstępie mego listu, naprawdę nie dzieje się nic, postanowiłam po prostu przerwać zasłonę milczenia, spocząć na manowcach, spuścić zmowę oraz zwieść Was na laury.

Do zobaczenia za trzy miesiące! Postaram się przedstawić równie pasjonującą relację z mojego życia!

00:25, b.a.l.u.k
Link Komentarze (11) »